Słucham sobie Korna, próbuję się zabrać za CAE, ale jakoś mi nie idzie. Dopadło mnie zwykłe lenistwo pomieszane ze zmęczeniem i bezsilnością. A że dzieje się tak coraz częściej, mam poczucie, że powinnam coś z tym zrobić, ale… nie chce mi się. Najchętniej przespałabym cały tydzień, mimo że nie mam teraz nic do roboty, oprócz kucia na piątkowy sprawdzian z matmy.

I naprawdę, chciałabym teraz napisać coś konstruktywnego, ale mi się nie chce, o. Durne CAE pozostanie nienaruszone, a ja będę siedzieć przy komputerze i marnować czas, bo… nie chce mi się wstać z krzesła i iść spać (sic!),